Uzależnienia behawioralne, takie jak hazard czy kompulsywne korzystanie z internetu, potrafią wnikać w życie człowieka niemal niezauważalnie. Nie wymagają substancji, a mimo to tworzą silny mechanizm nagrody, napięcia i ulgi, który napędza kolejne zachowania. W praktyce terapeutycznej widzę, jak szybko mogą przejąć kontrolę nad codziennością: rozregulować relacje, finansową stabilność, sen, poczucie sensu i sprawczości. Leczenie nie polega na „wzięciu się w garść”, lecz na rozumieniu, treningu umiejętności i budowaniu wsparcia. CBT i ACT oferują konkretne narzędzia, a bliscy często stają się ważnym elementem zdrowienia.
Leczenie uzależnień behawioralnych jako praca mechanizmem nagrody
Gdy mówimy o leczeniu uzależnień behawioralnych, zbyt łatwo wpadamy w pułapkę moralizowania: „przecież możesz przestać”, „wystarczy silna wola”. Tymczasem osoba uzależniona zazwyczaj naprawdę próbuje. I zazwyczaj ma za sobą serię postanowień, które pękają w chwili napięcia, zmęczenia albo samotności.
Hazard i internet działają w podobny sposób: oferują szybkie pobudzenie, dopaminową „obietnicę” nagrody oraz natychmiastową ulgę. W hazardzie dochodzi jeszcze nieregularne wzmocnienie – raz wygrana, raz przegrana, a mózg uczy się, że warto próbować jeszcze raz, bo „może teraz”. W internecie system działa inaczej, ale równie skutecznie: przewijanie, krótkie treści, powiadomienia i niekończąca się dostępność bodźców.
W psychoterapii ważne staje się pytanie: co to zachowanie daje i przed czym chroni? Nie po to, by usprawiedliwiać, lecz by precyzyjnie zobaczyć funkcję. Czasem hazard maskuje samotność i wstyd. Czasem internet łagodzi lęk społeczny i pozwala uniknąć realnych kontaktów. Innym razem daje poczucie sprawczości, którego brakuje w pracy lub rodzinie.
Przykład:
Pacjent zgłasza problem z hazardem online. Mówi: „Gram, bo jestem głupi”. Kiedy przyglądamy się sytuacjom wyzwalającym, okazuje się, że gra pojawia się po konflikcie z partnerką, kiedy pacjent czuje poczucie porażki i brak wpływu. Hazard w tym układzie nie jest „głupotą”. To szybki sposób na chwilowe odzyskanie pobudzenia i ulgi.
Leczenie uzależnień behawioralnych zaczyna się więc od nazwania mechanizmu. Dopiero potem pojawia się przestrzeń na zmianę.
Leczenie w nurcie CBT: myśli, emocje i trening zachowań
CBT (terapia poznawczo-behawioralna) w leczeniu uzależnień behawioralnych daje coś, co wielu pacjentom przynosi ulgę: strukturę i konkret. Nie trzeba „rozumieć całego życia naraz”, by zacząć działać. Trzeba nauczyć się rozpoznawać cykl uzależnienia i pracować na jego elementach.
W CBT często mapuje się schemat:
bodziec → myśl → emocja → działanie → konsekwencja.
W przypadku hazardu może to wyglądać tak:
- Bodziec: reklama zakładów, nuda, stres po pracy
- Myśl: „Odbiję się”, „Tylko dziś”, „Mam system”
- Emocja: napięcie, ekscytacja, nadzieja
- Działanie: gra
- Konsekwencja: ulga lub chwilowa euforia → później wstyd, straty, lęk
CBT uczy pacjenta zatrzymywać się wcześniej. Nie w momencie, kiedy „już przegrał”, lecz w momencie, gdy pojawia się myśl usprawiedliwiająca.
Techniki CBT w leczeniu uzależnień behawioralnych:
- dziennik głodu i sytuacji wyzwalających,
- praca z przekonaniami: „Muszę wygrać, żeby być coś wart”,
- trening alternatywnych zachowań (zamiast gry: telefon do kogoś, spacer, ćwiczenia oddechowe, aktywność fizyczna),
- planowanie sytuacji ryzyka i zabezpieczeń.
W uzależnieniu od internetu CBT bywa równie użyteczna. Pacjent może uczyć się rozpoznawać automatyczne myśli typu: „Jeśli teraz nie sprawdzę, coś mnie ominie”, „Zaraz skończę”, „Muszę odpocząć, nie dam rady inaczej”. Wiele osób wierzy, że internet to jedyny odpoczynek. CBT pomaga sprawdzić, czy to prawda i zbudować inne formy regeneracji.
Przykład:
Pacjentka kompulsywnie scrolluje wieczorami. Kiedy wprowadzamy „5 minut przerwy przed sięgnięciem po telefon”, okazuje się, że w tej przerwie pojawia się trudne uczucie: samotność. Scrollowanie nie było więc wyłącznie nawykiem. Było narzędziem unikania. CBT nie „odbiera telefonu”, tylko tworzy przestrzeń, by pacjentka mogła nauczyć się regulować emocje inaczej.
Leczenie uzależnień behawioralnych w ACT: wartości, akceptacja i elastyczność
ACT (terapia akceptacji i zaangażowania) w leczeniu uzależnień behawioralnych wnosi perspektywę, którą uważam za wyjątkowo potrzebną: nie walczymy z myślami jak z wrogiem. Uczymy się je zauważać i wybierać zachowanie zgodne z wartościami, nawet gdy w środku jest burza.
To ważne, bo uzależnienie często opiera się na walce:
„Nie mogę tego czuć”, „Muszę natychmiast przestać”, „Jeśli mam głód, znaczy, że przegrywam”.
ACT mówi: głód, myśli i napięcie mogą się pojawić. To normalne. Pytanie brzmi: czy pozwolisz, aby prowadziły cię za rękę?
W praktyce ACT pracuje z:
- defuzją poznawczą (oddzielaniem się od myśli),
- akceptacją emocji,
- budowaniem życia opartego na wartościach,
- działaniem mimo dyskomfortu.
Przykład defuzji:
Zamiast „Muszę wejść na stronę z zakładami” pacjent uczy się mówić:
„Pojawia się myśl, że muszę wejść na stronę.”
Brzmi banalnie, ale wprowadza dystans. A dystans daje wybór.
ACT bywa szczególnie skuteczne u osób, które latami żyły w rytmie „albo kontroluję wszystko, albo przegrywam”. Uzależnienie wzmacnia tę dychotomię. Terapia pomaga stworzyć trzecią drogę: „Mam trudne uczucia, ale mogę działać inaczej”.
W leczeniu uzależnienia od internetu ACT pozwala zobaczyć, że scrollowanie nie jest wrogiem, lecz sygnałem: „Próbuję uciec od napięcia” albo „Nie wiem, co zrobić z pustką”. Jeśli pacjent uczy się akceptować napięcie i wracać do wartości, łatwiej mu wyjść z pętli.
Leczenie a wstyd: jak język wpływa na zdrowienie
Własna refleksja z gabinetu: wstyd karmi uzależnienie. Im bardziej pacjent myśli o sobie: „jestem beznadziejny”, tym częściej sięga po zachowanie, które przynosi chwilową ulgę. A potem wstyd rośnie.
Dlatego w leczeniu uzależnień behawioralnych ważne staje się to, jak o nich mówimy. Nie tylko w terapii, ale w domu. Wstyd odbiera nadzieję, a bez nadziei trudno utrzymać wysiłek zmiany.
Zauważam, że wielu pacjentów reaguje ulgą, gdy słyszy:
- „Twoje zachowanie ma funkcję.”
- „To nie ty jesteś problemem, tylko mechanizm, który warto zrozumieć.”
- „Możemy uczyć się tego krok po kroku.”
To nie jest „miękka terapia”. To budowanie warunków do pracy. Nie da się trenować nowych umiejętności w środowisku ciągłego samobiczowania.
Leczenie uzależnień behawioralnych a wsparcie bliskich: rola, granice, współodpowiedzialność
Bliscy często stoją w trudnym miejscu. Chcą pomóc, ale łatwo wpadają w dwa skrajne tryby:
- kontrola i nacisk,
- ratowanie i ukrywanie problemu.
Pierwszy tryb rodzi bunt, drugi – podtrzymuje uzależnienie.
W moim odczuciu wsparcie bliskich działa najlepiej wtedy, gdy opiera się na jasnych granicach i otwartym dialogu, a nie na lęku. Bliscy mogą pomóc pacjentowi odzyskać stabilność, ale nie mogą „być jego terapią”.
Co warto, by rodzina wiedziała?
- że uzależnienie ma mechanizm nawrotów,
- że groźby rzadko pomagają,
- że wspieranie nie oznacza finansowania lub ukrywania konsekwencji.
Przykład:
Partner pacjenta spłaca długi hazardowe „żeby uratować rodzinę”. Intencja jest dobra, ale efekt bywa opłakany: pacjent nie doświadcza pełnych konsekwencji. Współpraca terapeutyczna często polega na ustaleniu: pomagam w leczeniu, ale nie biorę na siebie skutków gry.
W uzależnieniu od internetu bliscy mogą wspierać inaczej:
- planując wspólny czas offline,
- proponując aktywności, które nie opierają się na ekranach,
- rozmawiając o emocjach zamiast o „telefonie”.
To zaskakujące, jak często konflikt o internet tak naprawdę dotyczy poczucia opuszczenia. Wtedy rozmowa o samej technologii nie wystarcza. Potrzeba rozmowy o więzi.
Leczenie uzależnień behawioralnych: przykłady strategii na sytuacje wysokiego ryzyka
Zmiana nie dzieje się w teorii. Dzieje się w momentach: gdy ktoś ma gorszy dzień, gdy wraca z pracy, gdy nie może zasnąć, gdy czuje się bezwartościowo. Wtedy pojawia się „głód” zachowania.
Kilka praktycznych strategii, które często omawia się w terapii:
- Zamiana środowiska
Jeśli pacjent grał zawsze wieczorem na kanapie – niech przeniesie wieczorne czynności w inne miejsce. Mózg mocno wiąże nawyk z przestrzenią. - Zasada 15 minut
Głód często rośnie falami i opada. Pacjent uczy się wytrzymać 15 minut, robiąc coś neutralnego: herbatę, prysznic, krótkie porządki. - Plan awaryjny
Lista 3 osób, do których można napisać. Lista 3 aktywności. Jedno zdanie do siebie:
„To fala. Przetrwam.” - Technika „co dalej?”
Pacjent zadaje sobie pytanie: „Jeśli teraz zagram lub wejdę w scroll, co będzie za godzinę? A jutro rano?”
To uruchamia myślenie długoterminowe. - Urealnianie oczekiwań
Niektórzy oczekują natychmiastowej ulgi bez żadnego dyskomfortu. Terapia uczy: dyskomfort pojawi się, ale nie musi rządzić.
Leczenie uzależnień behawioralnych jako proces: nawroty, cierpliwość i odbudowa życia
W gabinecie zawsze podkreślam: leczenie uzależnień behawioralnych to proces, a nie „jedno postanowienie”. Nawroty potrafią się zdarzyć, zwłaszcza w momentach kryzysu. Ale nawrót nie musi oznaczać porażki. Może być informacją: „tutaj brakuje umiejętności”, „tutaj potrzebuję wsparcia”, „tutaj mam nieprzepracowany lęk”.
W CBT nawrót bywa analizowany jak dane: co zadziałało, co nie, gdzie pojawiła się luka.
W ACT nawrót staje się okazją do powrotu do wartości: „Jaki chcę być mimo tego potknięcia?”
Warto też pamiętać, że terapia nie polega tylko na „odcięciu hazardu” czy „ograniczeniu internetu”. Chodzi o budowanie życia, które ma sens, daje relacje i stabilność. W przeciwnym razie uzależnienie zostawi pustkę, a pustka będzie wołać o wypełnienie.
Moje spojrzenie:
Najbardziej poruszający moment w terapii często nie dotyczy samego zachowania, ale tego, gdy pacjent mówi:
„Pierwszy raz od lat czuję, że mam wybór.”
Wtedy uzależnienie przestaje być jedyną drogą. I zaczyna się realne zdrowienie.


