Tryb „przetrwania” to stan funkcjonowania, który z zewnątrz często wygląda jak zwyczajne radzenie sobie z codziennością. Pracujesz, wypełniasz obowiązki, odpowiadasz na wiadomości, realizujesz zadania. A jednak wewnętrznie dominuje ciągłe napięcie, zmęczenie i poczucie, że życie przecieka między palcami. W gabinecie CBT wiele osób mówi: „wszystko jest w porządku, ale ja nic z tego nie czuję”. To doświadczenie nie wynika z lenistwa ani braku wdzięczności, lecz z długotrwałej aktywacji systemu zagrożenia. W tym artykule analizuję, czym jest tryb przetrwania z perspektywy poznawczo-behawioralnej, jak go rozpoznać w myślach, emocjach i zachowaniu oraz w jaki sposób stopniowo wracać do trybu życia, a nie tylko reagowania.
Tryb przetrwania jako stan psychiczny, nie cecha osobowości
W CBT tryb przetrwania traktujemy jako stan adaptacyjny, a nie trwałą właściwość człowieka. Pojawia się wtedy, gdy umysł przez długi czas interpretuje rzeczywistość jako potencjalnie zagrażającą. Nie musi chodzić o realne niebezpieczeństwo. Wystarczy przewlekły stres, nadmiar odpowiedzialności lub brak poczucia wpływu.
Osoba w trybie przetrwania funkcjonuje zadaniowo. Skupia się na tym, co „trzeba”, ignorując to, co „ważne” lub „chciane”. Przykład: ktoś mówi, że od lat nie miał urlopu, który rzeczywiście przeżył. Formalnie odpoczywał, ale psychicznie pozostawał w gotowości. To nie brak czasu na życie, lecz brak mentalnej dostępności.
Przetrwanie w myślach – poznawcze sygnały ostrzegawcze
Pierwsze sygnały trybu przetrwania często pojawiają się w myśleniu. Dominują myśli automatyczne oparte na presji i konieczności. Pojawia się język powinności: „muszę”, „nie mogę odpuścić”, „teraz nie ma na to miejsca”.
Typowe przykłady:
- „Jeszcze tylko ten okres, potem odpocznę”
- „Nie mam prawa narzekać”
- „Jak się zatrzymam, wszystko się rozsypie”
W CBT zwracamy uwagę, że takie myśli podtrzymują ciągłe napięcie. Umysł działa w trybie alarmowym, nawet gdy obiektywnie zagrożenie minęło. To właśnie poznawcza interpretacja rzeczywistości utrzymuje organizm w stanie gotowości.
Emocjonalny krajobraz trybu przetrwania
Emocje w trybie przetrwania stają się spłaszczone albo skrajne. Z jednej strony pojawia się odrętwienie emocjonalne, z drugiej – nagłe wybuchy irytacji lub płaczu. Radość traci intensywność, a przyjemność przestaje działać regenerująco.
Często słyszę w terapii: „niby wszystko okej, ale nic mnie nie cieszy”. To zdanie dobrze oddaje ten stan. Emocje nie znikają, lecz zostają podporządkowane zadaniom. CBT pomaga zauważyć, że brak odczuwania nie oznacza braku potrzeby, lecz przeciążenie systemu emocjonalnego.
Zachowania podtrzymujące przetrwanie zamiast życia
Na poziomie zachowania tryb przetrwania objawia się automatyzmem. Dni zaczynają się zlewać. Czynności wykonujesz „na autopilocie”. Często pojawia się unikanie – nie tyle obowiązków, ile kontaktu ze sobą.
Przykład: ktoś wraca z pracy i natychmiast sięga po telefon lub serial, nie dlatego, że to sprawia przyjemność, lecz by nie czuć. To nie odpoczynek, lecz regulacja napięcia. W CBT takie zachowania analizujemy jako strategie krótkoterminowej ulgi, które długofalowo oddalają od życia w zgodzie z własnymi potrzebami.
Przetrwanie a ciało – sygnały somatyczne
Ciało bardzo szybko pokazuje, że funkcjonowanie w trybie przetrwania ma swoją cenę. Pojawiają się bóle głowy, napięcie mięśni, problemy ze snem, uczucie ciągłego zmęczenia mimo snu. Organizm pozostaje w stanie mobilizacji, jakby wciąż „coś miało się wydarzyć”.
Z perspektywy CBT ciało i psychika tworzą jeden system. Myśli o zagrożeniu podnoszą napięcie fizjologiczne, a napięcie wzmacnia myśli katastroficzne. Przerwanie tego koła wymaga pracy na obu poziomach.
Jak CBT pomaga wyjść z trybu przetrwania
Terapia poznawczo-behawioralna nie polega na „zmuszaniu się do życia”. Przeciwnie – zaczynamy od zwiększania świadomości. Pacjent uczy się rozpoznawać, kiedy działa z poziomu zagrożenia, a kiedy z poziomu wyboru.
Jednym z pierwszych kroków bywa zmiana narracji wewnętrznej. Zamiast „nie mam wyjścia” pojawia się pytanie: „co teraz jest dla mnie możliwe?”. To subtelna różnica, która przywraca poczucie wpływu.
Małe zmiany zamiast rewolucji
Wyjście z trybu przetrwania nie dzieje się nagle. Próby radykalnej zmiany często kończą się frustracją. CBT stawia na małe, powtarzalne działania, które sygnalizują układowi nerwowemu bezpieczeństwo.
Przykład: pięć minut świadomego odpoczynku bez telefonu. Jedno świadome „nie” wypowiedziane w tygodniu. Zatrzymanie się przed automatycznym działaniem i sprawdzenie, czego naprawdę potrzeba. Te drobne interwencje budują nowe doświadczenia, które stopniowo osłabiają tryb przetrwania.
Życie zamiast przetrwania – zmiana perspektywy
Z mojego punktu widzenia największą zmianą, jaką przynosi CBT, jest przesunięcie uwagi z ciągłego „radzenia sobie” na doświadczanie. Życie nie polega wyłącznie na rozwiązywaniu problemów. W trybie przetrwania każdy dzień staje się zadaniem do odhaczenia. W trybie życia pojawia się miejsce na sens, wartości i relacje.
To nie oznacza braku trudności. Oznacza natomiast, że trudności nie zajmują całej przestrzeni psychicznej.
Kiedy przestajesz tylko przetrwać
Tryb przetrwania to zrozumiała reakcja na długotrwały stres. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się jedynym sposobem funkcjonowania. CBT pozwala zauważyć moment, w którym przestajesz żyć, a zaczynasz jedynie reagować. Praca nad myślami, emocjami i zachowaniami pomaga stopniowo odzyskiwać kontakt ze sobą.
Z mojego doświadczenia wynika, że powrót do życia zaczyna się nie od wielkich decyzji, lecz od zatrzymania się i zadania sobie pytania: „czy ja teraz żyję, czy tylko przetrwam?”. Sama świadomość tej różnicy bywa pierwszym krokiem do realnej zmiany.


