Przez długi czas zaburzenia odżywiania kojarzono niemal wyłącznie z dziewczętami i kobietami. Społeczna narracja o „idealnym ciele” zdawała się dotyczyć głównie kobiecego świata, a chłopcy – jakby z definicji – mieli być na nią odporni. Dziś wiemy, że to mit. Coraz więcej młodych mężczyzn trafia do gabinetów psychoterapeutycznych z objawami anoreksji, bulimii czy kompulsywnego objadania się. Jednak leczenie zaburzeń odżywiania u chłopców wymaga innego podejścia – uwzględniającego ich sposób przeżywania emocji, obraz własnego ciała i presję związaną z męskością.
Zaburzenia – nie tylko kobiecy problem
Społeczeństwo przez dekady wmawiało, że zaburzenia odżywiania to kobieca choroba. W efekcie chłopcy, którzy doświadczali problemów z jedzeniem, milczeli. Nie dlatego, że ich nie bolało, lecz dlatego, że wstydzili się przyznać do „czegoś niemęskiego”. W kulturze, w której siła, kontrola i niezależność to atrybuty męskości, przyznanie się do bezradności wobec jedzenia bywało traktowane jak słabość.
Tymczasem badania i praktyka terapeutyczna pokazują, że chłopcy również cierpią. Ich objawy bywają jednak inne – zamiast klasycznej anoreksji częściej rozwija się tzw. bigoreksja, czyli obsesja na punkcie umięśnionego ciała. Zamiast dążyć do wychudzenia, chłopcy pragną masy, „rzeźby”, idealnych proporcji. W efekcie stosują restrykcyjne diety, nadmiernie ćwiczą, a czasem sięgają po suplementy lub sterydy. To inna twarz tego samego cierpienia.
Leczenie – droga przez świadomość i akceptację
Proces leczenia zaburzeń odżywiania u chłopców zaczyna się od przełamania milczenia. Wielu młodych pacjentów trafia do terapeuty dopiero wtedy, gdy organizm jest już skrajnie wycieńczony, a relacje rodzinne – napięte. Wcześniej chłopcy ukrywają problem, tłumacząc restrykcyjne diety troską o „formę”.
Terapia polega na odzyskaniu relacji z ciałem i emocjami. W praktyce oznacza to uczenie się rozpoznawania sygnałów głodu i sytości, ale też – co trudniejsze – emocji, które stoją za kontrolą jedzenia. Bo często nie chodzi o jedzenie samo w sobie, lecz o potrzebę panowania nad czymś, gdy reszta życia wymyka się spod kontroli.
Psychoterapeuta towarzyszy w odkrywaniu, jak silne emocje – lęk, złość, poczucie braku akceptacji – przekształcają się w zachowania dotyczące ciała. Leczenie obejmuje również pracę z poczuciem tożsamości i wizerunkiem męskości, który w kulturze bywa toksycznie zawężony do siły fizycznej i odporności psychicznej.
Różnice – inne objawy, inna motywacja
Różnice między dziewczętami a chłopcami w kontekście zaburzeń odżywiania są znaczące. Chłopcy rzadziej dążą do szczupłości, a częściej do muskularności. Zdarza się, że obsesyjnie kontrolują ilość białka, trenują nawet przy kontuzjach, bo „nie mogą sobie odpuścić”. Ich relacja z ciałem opiera się na presji, by być „większym, silniejszym, bardziej męskim”.
Inny jest też sposób przeżywania emocji. Chłopcy częściej tłumią uczucia, bo od małego słyszą: „chłopaki nie płaczą”. Zamiast rozmawiać o smutku, uciekają w trening, w kontrolę, w schematy. Dlatego w terapii tak ważne jest tworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której mogą nauczyć się mówić o wrażliwości bez poczucia wstydu.
Przykład? Nastolatek, który codziennie ćwiczy przez kilka godzin, a po „zjedzeniu za dużo” karze się dodatkowymi seriami pompek. Dla niego nie jest to problem – „po prostu dba o formę”. Dopiero w rozmowie terapeutycznej pojawia się lęk: „boję się, że jeśli przestanę ćwiczyć, stanę się nikim”. To nie obsesja mięśni, lecz strach przed bezwartościowością.
Mity – co utrudnia leczenie
Jednym z największych wyzwań w terapii chłopców jest rozbijanie mitów. Wciąż pokutują przekonania, że:
- „Zaburzenia odżywiania mają tylko dziewczyny”.
- „Chłopcy po prostu mają większy apetyt, to nie choroba”.
- „Jak ktoś ćwiczy i ma mięśnie, to jest zdrowy”.
Te stereotypy sprawiają, że problem długo pozostaje niezauważony. Rodzice chwalą dyscyplinę syna, nauczyciele cieszą się z jego sportowych wyników. Tymczasem za perfekcjonizmem i obsesją kontroli może kryć się ogromne cierpienie.
Mit o „męskiej odporności” to bariera nie tylko dla chłopców, ale i dla terapeutów. Jeśli dorosły specjalista nie zauważy emocjonalnego kontekstu zachowań, leczenie sprowadza się do diet i planów żywieniowych – a to nie wystarczy, bo problem tkwi głębiej niż w talerzu.
Fakty – jak naprawdę wygląda terapia
Leczenie zaburzeń odżywiania u chłopców wymaga podejścia holistycznego – obejmującego ciało, emocje i środowisko społeczne. Terapia indywidualna często łączy się z terapią rodzinną, ponieważ relacje w domu mają ogromny wpływ na proces zdrowienia.
Ważnym elementem jest praca nad akceptacją siebie. Chłopcy uczą się, że wartość człowieka nie zależy od obwodu bicepsa ani widocznych mięśni brzucha. Uczą się, że można być silnym, nie udając twardego. Że można odczuwać emocje i nie tracić przy tym poczucia męskości.
Terapia nie jest łatwa – często pojawia się opór, niechęć do rozmów o emocjach, zaprzeczanie problemowi. Ale z czasem, gdy buduje się zaufanie, chłopcy zaczynają mówić o poczuciu presji, wstydu, samotności. Wtedy zaczyna się prawdziwe leczenie – nie tylko ciała, ale i tożsamości.
Wsparcie – rola rodziny i otoczenia
Rodzice i bliscy odgrywają ogromną rolę w procesie zdrowienia. Często to oni pierwsi zauważają, że coś jest nie tak – że dziecko unika wspólnych posiłków, liczy kalorie lub obsesyjnie analizuje wygląd. Ale zamiast krytykować, warto pytać z troską: „Widzę, że bardzo się tym przejmujesz. Co się dzieje?”.
Ważne, by unikać komentarzy dotyczących wyglądu – nawet pozytywnych. Słowa typu „dobrze wyglądasz” mogą dla osoby z zaburzeniem odżywiania oznaczać „znowu przytyłem”. W rodzinach, które uczą się empatii zamiast oceny, proces leczenia przebiega spokojniej i skuteczniej.
Różnorodność męskości – nowe spojrzenie na zdrowie
Zaburzenia odżywiania u chłopców pokazują, jak wąsko społeczeństwo definiuje męskość. Jeśli „prawdziwy mężczyzna” ma być zawsze silny, kontrolujący i twardy – to gdzie miejsce na wrażliwość, lęk czy wątpliwości? Leczenie staje się więc nie tylko terapią jednostki, ale też próbą zmiany kulturowego wzorca.
Coraz częściej w gabinetach terapeutycznych mówi się o różnorodnych formach męskości. Chłopcy uczą się, że mogą być emocjonalni, empatyczni, że mają prawo do słabości. Bo zdrowie psychiczne nie polega na braku emocji, lecz na umiejętności ich przeżywania.
Fakty, które warto zapamiętać
Zaburzenia odżywiania u chłopców istnieją – i są równie poważne jak u dziewcząt. Różnią się objawami, motywacją i społecznym odbiorem, ale prowadzą do podobnego cierpienia. Leczenie wymaga odwagi – zarówno od chłopca, jak i jego otoczenia.
Im wcześniej pojawi się reakcja, tym większa szansa na powrót do równowagi. Ale terapia nie kończy się na przywróceniu prawidłowej wagi – jej celem jest odbudowa relacji z ciałem, emocjami i światem. Bo dopiero wtedy chłopiec, który walczył o kontrolę, może wreszcie poczuć, że naprawdę odzyskał siebie.


